Skończone / uzupełnione - azjatyckie kremy BB z dolnej i górnej półki

Witaj,

Nastała moda na azjatyckie kosmetyki, można je kupić już nie tylko poprzez szemrane aukcje internetowe czy z sklepy wysyłające z kilkutygodniowym oczekiwaniem, ale niemal na każdym kroku - są w drogeriach, u polskich dostawców, od zamówienie do posiadania mija dosłownie chwila. Były czasy, kiedy nieodparta ciekawość i fascynacja sprawiały, że sprowadzałam z Korei swoje pierwsze maski w płachcie i kremy BB, lecz teraz, gdy coraz więcej azjatyckich marek można kupić na naszym rynku, testuję to, co lokalnie dostępne.



Jako posiadaczka skóry skłonnej do powstawania niedoskonałości, czasem jestem w wielkiej potrzebie, by ukryć nieprzyjaciół, którzy pojawiają się na mojej twarzy. Te momenty to idealny czas na testowanie mocniej kryjących produktów, a do takich z pewnością można zaliczyć azjatyckie kremy BB.


Właśnie skończyłam produkt marki Holika holika i mam na jego temat parę uwag, którymi chętnie się podzielę.


Holika holika - Moisturizing Petit BB 
SPF 30 PA++



Zalety:
  • podczas testowania na dłoni krem bb wydaje się zbyt ciemny, ale zadziwiająco dobrze dopasowuje się do koloru skóry,
  • ma wysoki SPF30 PA++,
  • ładnie korygował niedoskonałości, choć był to raczej średni poziom krycia,
  • nie przesuszał ani nie zapychał skóry,
  • najlepiej zachowywał się nakładany palcami lub beauty blenderem (opcjonalnie inną gąbeczką), ale wtedy zużywałam go znacznie więcej,
  • jak na azjatycki krem bb - jest tani - kosztował ok. 30zł 
To byłby koniec zalet produktu. Zaraz po nałożeniu wyglądał bardzo ładnie, jednak im dłużej nosiłam go na skórze, tym było... gorzej. Jeśli nałożyłam pod niego filtr SPF 50, co robię zawsze w słoneczne dni, potrafił się dziwnie rozwarstwić lub zetrzeć. Jest to świetny produkt na 3-4 godzinne wyjście, ale wymaga przypudrowania, inaczej przesuwa się po twarzy, kompletnie nie zastyga. Jeśli chcesz mieć pewność, że skóra cały dzień będzie wyglądała dobrze, zdecydowanie sięgnij po trwalszy kosmetyk, np. zastygający podkład lub inny krem BB, chociażby taki, który kupiłam jako następcę Holika holika i po kilku użyciach mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że polubimy się o wiele bardziej. 

Dr. G Pore + Perfect Cover BB


Zalety:
  • krycie średnie (nakładany gąbeczką) do pełnego (aplikacja palcami),
  • ładnie kryje niedoskonałości, niemal wymazuje wszelkie zaczerwienienia,
  • bardzo wysoki filtr SPF 30 PA ++,
  • nie wymaga pudrowania, lekko zastyga na skórze,
  • wydajny, ilość wielkości ziarna grochu wystarcza do pokrycia całej twarzy,
  • dobrze wtapia się w skórę i dopasowuje do karnacji, choć nałożony prosto z opakowania na dłoń ma lekko ziemisty kolor,
  • gęsty, nie spływa z dłoni, dzięki czemu aplikacja jest bardzo przyjemna,
  • nie świeci się, nie daje efektu "glow", co, jako fanka matu, uważam za ogromną zaletę.
Porównując kolory Holika holika Petit Moisturizing wydaje się wręcz pomarańczowy przy Dr. G Pore +, na szczęście ładnie wtapiał się w cerę i dostosowywał do kolorytu, więc udało mi się go zużyć, ale więcej tego produktu nie kupię. Dla bladziochów zdecydowanie lepszym wyborem będzie Dr. G. i choć cena nie jest tak zachwycająca (koszt to 120zł), moja nowość wydaje się być warta każdej złotówki. Jeśli nie nabroi, zostanę mu wierna na długo, ale by móc to stwierdzić, muszę jeszcze gagatka przetestować w warunkach ekstremalnych, które zafunduje lato. 



Tyle pierwszych wrażeń. Z pełną recenzją wrócę, gdy zużyję całe opakowanie, co podejrzewam będzie miało miejsce za parę miesięcy. Tymczasem ciekawa jestem, czy może Tobie wpadł w ręce jakiś krem BB, którego jesteś wielką fanką? A może używałaś któregoś w powyższych i masz o nich wyrobione zdanie? Koniecznie podziel się opinią! :)

Pozdrawiam, A. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczna inwentaryzacja i wyzwanie!

Zawsze mam się w co ubrać!

Kobieto! Jesteś piękna!